O mnie

Odkąd pamiętam zawsze byłam typem marzyciela. Jako mała dziewczynka potrafiłam godzinami wyglądać przez okno zastanawiając się jak wygląda świat poza tym co pokazuje telewizja i tym co opisują książki. Zastanawiałam się gdzie jest ten "kraniec świata" i czy kiedyś uda mi się tam dotrzeć. Mówią, że wszystko zaczyna się od marzeń. Jeśli potrafimy sobie coś wyobrazić, to potrafimy również sprawić, aby stało się to rzeczywistością. W szkole średniej na tapecie mojego telefonu widniało zdjęcie rajskiej plaży z wysokimi prawie do nieba palmami. Mówiłam wtedy wszystkim  "zobaczycie że kiedyś sama będę robić takie zdjęcia" . To był Zanzibar.  Moje największe i wtedy jeszcze nieosiągalne marzenie.

9 lat później w 2016 roku, któregoś wrześniowego wieczoru odebrałam telefon od znajomego. Powiedział: "słuchaj, wiem że bardzo marzysz o Zanzibarze. Qatar ma teraz dobre promocje na grudzień, lecimy tam na święta? “  zatkało mnie na całego . Trzy miesiące później 18 grudnia wylądowaliśmy na Zanzibarze. Możecie sobie tylko wyobrazić co wtedy czułam! Łzy szczęścia płynęły po moich policzkach, szczególnie kiedy siedząc tam na białym i drobnym jak mąka piasku, ustawiłam jako tapetę telefonu zdjęcie zanzibarskiej plaży wykonane przeze mnie.. 🙂

 

Afryka i Zanzibar

Wiem, że Afryka i Zanzibar zmieniły wszystko o 180 stopni. Po pierwsze zrozumiałam, że marzenia naprawdę się spełniają.  Jeżeli się czegoś bardzo, ale to bardzo pragnie, myśli o tym wręcz obsesyjnie, robi wszystko w tym kierunku i odwali kawał ciężkiej pracy, to naprawdę to się może wydarzyć. Mam to szczęście że udało mi się spełnić już kilka marzeń w życiu. Byłam na Karaibach, o których marzyłam. Byłam na największym na świecie festiwalu muzycznym. Założyłam własną firmę, a teraz powstał mój wymarzony blog. Notabene będąc właśnie na Zanzibarze, pamiętam jak mówiłam mojemu znajomemu, że bardzo chciałabym mieć swoją firmę. Pracować dla siebie, być niezależną i móc decydować o swoim czasie. Firmę zarejestrowałam roku późnej w październiku.

Afryka zmieniła coś jeszcze. Pozwolę sobie zacytować tutaj Ryszarda Kapuścińskiego: "Wszak istnieje coś takiego, jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej".  Zanzibar spowodował że "zachorowałam". Zachorowałam na odkrywanie świata jeszcze bardziej. Zanzibar nauczył mnie również ogromnej pokory, dał niesamowicie dużo do myślenia, bardzo otworzył mi oczy na wiele aspektów i pokazał czym tak naprawdę jest podróżowanie. To przede wszystkim przekraczanie własnych granic. Przeżywanie chwili tu i teraz. To poznawanie ludzi, odkrywanie kuchni, kultury i zwyczajów danego miejsca. Któregoś dnia usłyszałam w jednej ze stacji radiowych bardzo piękne zdanie "życie to również sztuka wykorzystania czasu jaki został nam dany". I absolutnie się pod tym podpisuje. Ja w swoim życiu zmarnowałam zbyt wiele lat, ale w momencie kiedy bierzemy życie w swoje ręce i mówimy "dosyć tego! " zaczyna się prawdziwa przygoda.

Nie wyobrażam sobie mojego życia bez podróżowania. Nie wyobrażam sobie życia bez tej ekscytacji, adrenaliny i podniecenia, które czuję siedząc na pokładzie samolotu tuż przed startem, zastanawiając się co tym razem doświadczę i przeżyje. To jest mój tlen. Podróżuje, bo to właśnie tym rytmem bije moje serce. Podróżuje, by poznawać świat, a blog będzie sposobem do dzielenia się z Wami moimi doświadczeniami, przemyśleniami i cennymi wskazówkami. Żałuję jedynie że tak późno się za to zabrałam 😉