IZRAEL

IZRAEL

Pomysł na podróż do Izraela zrodził się spontanicznie. Decyzja zapadła z dnia na dzień i wybór okazał się znakomity. Pomimo choroby, którą przeszłam na samym początku, ten wyjazd był jednym z lepszych w moim życiu. Izrael jest przepiękny i ma bardzo dużo do zaoferowania. Krajobraz, kultura, kuchnia oraz klimat tego kraju przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Tel Awiw mnie totalnie oczarował. Nie spodziewałam się, że zrobi na mnie tak pozytywne wrażenie, przez co teraz należy do grona moich ulubionych miast. Dlaczego więc warto wybrać tą część wschodniej strony świata, aby właśnie tam spędzić urlop? Co zobaczyć w Izraelu? Gdzie udać się, aby zjeść najlepszy falafel? Odpowiedzi na te oraz inne pytania znajdziecie poniżej. Zapraszam !

28.12.2019 – 04.01.2020

1. Bilety lotnicze
2. Wypożyczenie samochodu i koszt paliwa
3. Nocleg
4. Pobyt
5. Jedzenie
6. Podsumowanie czyli ogólne informacje + przydatne informacje + miejsca które warto zobaczyć + ciekawostki

1. Bilety lotnicze

 

Do Tel Awiwu lub Ejlatu dostaniemy się z większości lotnisk w Polsce, m.in z Krakowa, Katowic, Warszawy czy Gdańska. Bilety lotnicze w obie strony z Krakowa do Ejlatu kupiliśmy miesiąc przed wylotem za 660 zł od os. (cena bez bagażu). Niestety, obecnie w liniach lotniczych Ryanair (klik), bagaż 10-cio kilogramowy jest płatny, w cenie biletu możemy mieć jedynie ten o wymiarach 40x20x25 cm. Wszystkie informacje o płatnościach za bagaż znajdziecie na oficjalnej stronie przewoźnika w zakładce „centrum pomocy” a następnie „ bagaż” (klik). Nasz bezpośredni lot z Krakowa do Ejlatu trwał 3h45min.

Przed podróżą, słyszałam od kilku osób, że po wylądowaniu w Izraelu, na lotnisku jesteśmy bardzo przepytywani a procedury trwają całą wieczność. Fakt, trochę to trwało. Na dzień dobry musieliśmy stać w kolejce po wizę lekko ponad godzinę ale to był jedyny minus, ponieważ kiedy znalazłam się już przy okienku nie spędziłam tam więcej niż 5 min. Pytania jakie zostały mi zadane to m.in. : w którym mieście Izraela się zatrzymam? Dlaczego właśnie tam? Na jak długo przyleciałam? Czy byłam już kiedyś w Izraelu? Czy znam kogoś w Izraelu? Ogólnie wszystko przebiegło bez problemów a kobieta, która zadawała mi pytania była naprawdę bardzo miła. Uważam, że nie ma się czego bać. Oni po prostu muszą wykonać swoją pracę.
W Izraelu nie wbijają nam wizy do paszportu. Otrzymujemy wizę w formie małej karteczki, którą musimy ponownie okazać przy wylocie, więc pamiętajcie żeby jej nie zgubić.

Przygotowując się do tej podróży, chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jak piękny krajobraz na mnie czeka. Pierwsze ogromne WOW pojawiło się w myślach jeszcze na pokładzie samolotu, kiedy moim oczom ukazał się górzysty teren pustyni Negew. Już wtedy wiedziałam że zakocham się w Izraelu na amen i wiecie co? Nie myliłam się !

2. WYPOŻYCZENIE SAMOCHODU I KOSZT PALIWA

 

Jeżeli zdecydujecie się na wypożyczenie samochodu, to pamiętajcie o tym, że w każdy piątek od zachodu słońca rozpoczyna się Szabat i trwa on aż do zachodu słońca w sobotni wieczór. Dlaczego o tym tutaj wspominam? Ponieważ ma to ogromne znaczenie w momencie kiedy przylatujemy do Izraela np. w sobotę rano i chcemy odebrać samochód a praktycznie wszystko jest zamknięte:) Wypożyczalnie samochodów na lotnisku zaczynają swoją pracę od godziny 14:00. Wylądowaliśmy w Ejlacie w sobotę o 12:50 więc dodając do tego czas, który spędziliśmy w oczekiwaniu na wizy to wszystko nam się idealnie zgrało. Niestety, uśmiech z naszych twarzy zniknął w momencie kiedy po pierwsze, zobaczyliśmy w jakim tempie pracownicy wypożyczalni nas obsługują, a po drugie kiedy poinformowali nas, że obecnie zabrakło samochodów w zarezerwowanym przez nas standardzie i na kolejne pojazdy trzeba będzie poczekać około godziny. Dodam jeszcze, że z 3 tygodniowym wyprzedzeniem rezerwowaliśmy przez firmę Europcar (klik) samochód marki Kia. W zaistniałej sytuacji, Pan który nas obsługiwał, zaproponował nam możliwość wypożyczenia samochodu w znacznie wyższym standardzie za tą samą cenę, ale z dodatkową i o wiele wyższą opłatą za ubezpieczenie (20 dolarów za dzień). Szybko więc przekalkulowaliśmy koszty, podzieliliśmy wydatek na naszą trójkę i zgodziliśmy się na taką zamianę. Finalnie otrzymaliśmy samochód marki Alfa Romeo Giulia. Dodatkowe ubezpieczenie pojazdu na 7 dni od osoby wyniosło 170 zł, natomiast depozyt jaki został zablokowany na koncie bankowym jak i koszt samego wypożyczenia był liczony jak za samochód marki Kia. Depozyt : 3.000 zł, wypożyczenie pojazdu na 7dni to koszt 440 zł od osoby. Jeżeli chodzi o paliwo… cóż….wszystko w Izraelu jest drogie, powiedziałabym nawet, że bardzo drogie. Nie inaczej jest z cenami za paliwo. Przemieszczaliśmy się tylko za pomocą samochodu, stąd koszt za paliwo to 1.322 zł na trzy osoby.

Europcar znajduję się na samym końcu hali lotniska, zaraz obok punktu informacyjnego. Jak widzicie na zdjęciu, w każdym sklepie były spuszczone rolety, otwarta była tylko jedna piekarnia i jedna kawiarnia, to wszystko.

3. NOCLEG

 

Kolejny raz szukając mieszkania do wynajęcia za granicą odwiedziliśmy stronę airbnb (klik). Od samego początku wiedzieliśmy, że chcemy mieszkać w Tel Awiwie lub jego okolicach, mimo iż przylot i wylot mieliśmy z Ejlatu położonego na samym południu.
Udało nam się wynająć małe studnio na 15-stym piętrze wieżowca, z pięknym widokiem na morze w samym sercu Netanji, która jest oddalona od Tel Awiwu 30 min drogi samochodem. Dzięki temu mogliśmy odhaczyć kolejne miasto Izraela to raz, a dwa Netanja okazała się o wiele bardziej spokojnym miastem niż zatłoczony i gwarny Tel Awiw, zwłaszcza po zmroku. Jeżeli chodzi o samo mieszkanie to śmiało mogę je Wam polecić. Bardzo zadbane, czyste, z duża łazienką. Zawierało wszystko, czego potrzebowaliśmy na czas pobytu.
Świetną sprawą jest również to, że zaraz obok wejścia do wieżowca, po lewej stronie budynku znajduje się sklep spożywczy. Link do mieszkania wrzucam wam tutaj (klik). Cena za 7 dniowy pobyt od osoby wyniosła 850 zł.

 

Ojjjj tak, mogłabym się codziennie budzić z takim widokiem za oknem, to było coś pięknego !

 

4. POBYT

 

Niestety czasami tak bywa, że choroba dopadnie nas w najmniej odpowiednim momencie. Moja słaba odporność po raz kolejny dała o sobie znać i na samym początku pobytu rozłożyło mnie na całego. Wysoka gorączka, potworny ból ucha i gardła oraz ogólne osłabienie organizmu spowodowały, że wręcz nie byłam w stanie wyjść z łóżka przez pierwsze dwa dni. Ta sytuacja bardzo pokrzyżowała plany naszego pobytu, lecz nie mogłam już z tym nic zrobić i choć było mi bardzo przykro, to pozostało mi jedynie powiedzieć sobie „trudno, zdarza się", pogodzić się z zaistniałą sytuacją i czekać do momentu, aż poczuje się lepiej. Na szczęście straciłam tylko dwa dni i w Sylwestra w końcu wyszłam z mieszkania.

Na pierwszy rzut był Tel Awiw i jego absolutnie przepiękna dzielnica Stara Jaffa.
Tel Awiw zrobił na mnie ogromne wrażenie już od pierwszej chwili i obecnie znajduje się w moim top 3 ulubionych miast. Wjeżdżając do centrum czułam się trochę jakbym przejeżdżała przez Paryską dzielnicę La Defense, ponieważ wysokie, nowoczesne wieżowce otaczały nas z każdej strony. Jest to miasto, w którym tradycja łączy się z nowoczesnością. Ulice tętnią życiem. To zdecydowanie centrum młodych ludzi, kultury, sztuki, dobrej kuchni, klimatycznych knajpek i rozrywki … No właśnie, rozrywki, gdyż nie bez powodu mówi się "Jerusalem to pray, Tel Aviv to play”. Tel Awiw to zdecydowanie jedno z najbardziej imprezowych miast świata, które w swoich podziemiach kryje masę topowych klubów.

W Tel Awiwie możemy również udać się na najbardziej znany targ Bazar Carmel, znajdujacy się w zachodniej części miasta. Niestety, nam nie udało się już tam dotrzeć. Osobiście uważam, że perełką Tel Awiwu jest Promenada Tayelet ciągnąca się aż do Starej Jaffy. Piękna, czysta, piaszczysta plaża, otoczona licznymi restauracjami serwującymi świeże owoce morza. Znajdują się tam boiska do gry w siatkówkę oraz siłownia na świeżym powietrzu. Idealne miejsce dla fanów sportów wodnych, spotkań ze znajomymi lub na wieczorne spacery. Wierzcie mi na słowo, panuje tam niesamowity klimat!

Ciekawostką jest to, że istnieją tam odseparowane od siebie plaże które są przeznaczone m.in. dla przedstawicieli LGBT, dla najbardziej ortodoksyjnej części mieszkańców oraz dla osób spacerujących z psami.

Punkt widokowy na Tel Awiw i promenadę w starej Jaffie.

STARA JAFFA

 

Absolutnie magiczna i piękna! Będąc tam miałam wrażenie, jakby w jednej sekundzie ktoś teleportował mnie z hipsterskiej metropolii o kilkaset lat wstecz. Charakterystyczne wąskie uliczki oraz stara zabudowa przeniosły mnie w zupełnie inny wymiar. Na każdym kroku targi, knajpki z humusem i falafelami, sklepy oraz stragany z owocami i świeżymi sokami. Sercem Jaffy a zarazem jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków jest wieża zegarowa, która znajduje się na małym placu zaraz przed wejściem do dzielnicy.

W Jaffie podziwialiśmy również zabytkowy kościół Św. Piotra oraz jeden z najstarszych portów na świecie

Galerie sztuki ukryte w uliczkach Jaffy.

Bez wątpienia Tel Awiw i Stara Jaffa skradły moje serce. Nie sądziłam, że tak bardzo mi się tam spodoba. Mieszanka kultur, mieszanka ludzi z całego świata, nowoczesność połączona z tradycją. Razem tworzą genialną całość, którą chciałabym chłonąć bez końca.

Ponieważ pierwszy dzień mojego zwiedzania wypadł 31 grudnia, chciałabym napisać Wam jeszcze kilka słów o Sylwestrze w Tel Awiwie. Słuchajcie, jeżeli chcielibyście spędzić ostatnią noc roku hucznie, z pokazem sztucznych ogni, opadającym na głowę konfetti jak na Time Square i lejącym się szampanem to zdecydowanie nie Tel Awiw. O północy nie ujrzeliśmy ani jednych rozbłyskujących na tle gwiazd fajerwerków, a ulice miasta nie były przepełnione tłumami bawiących się ludzi. Co prawda tylko w Jaffie, dookoła wieży zegarowej w okolicach północy zgromadził się tłum, ale „zabawa” jaka się tam odbyła trwała może max godzinę a następnie wszyscy się rozeszli. Pamiętajcie, że w Polsce jak i w większości krajów na świecie obowiązuje kalendarz gregoriański, natomiast Żydzi stosują kalendarz hebrajski. Żydowski Nowy Rok (Rosz ha-Szana) ma charakter ruchomy i zazwyczaj wypada na przełomie września i października.

Ze względu na moją dwu dniową chorobę nie udało mi się zobaczyć wszystkiego co zaplanowałam na 7 dni pobytu. Musiałam więc jeszcze raz, na szybko zaplanować logistycznie pozostałe dni tak aby odhaczyć jak najwięcej punktów z listy, dlatego pod spodem opisze wam te miejsca które udało mi się jeszcze zwiedzić, i które szczerze polecam.

JEROZOLIMA

 

Miasto totalnie przepełnione duchowością i otoczone tajemnicą. Nie umiem tego nawet wytłumaczyć, ale gdy tylko się tam pojawiłam od początku czułam dziwny dreszcz na skórze i jakiś taki wewnętrzny niepokój. Tam każdy odcinek muru, każda uliczka tętni historią. Miasto, które rocznie odwiedzane jest przez miliony turystów, jak również wyznawców chrześcijaństwa, judaizmu czy muzułmanów. Nie ma się co dziwić, w końcu to Ziemia Obiecana.

Na pierwszy rzut oka widać również ogromną różnicę pomiędzy Tel Awiwem a Jerozolimą.
W tym drugim mieście nie zobaczyliśmy wieżowców, nowoczesnej architektury a raczej niskie surowe budynki otoczone zielonymi wzgórzami, jak również to, że na ulicach mijaliśmy zdecydowanie więcej ortodoksyjnych Żydów.
Z miejsc, które uważam za obowiązkowe to oczywiście Ściana Płaczu. Jest to pozostały fragment muru po świątyni Jerozolimskiej, podzielony na dwie części z których 48 metrów jest przeznaczona dla mężczyzn a 12 metrów dla kobiet. Obecnie jest to najświętsze miejsce wyznawców judaizmu. Nie ma żadnej opłaty za wejście, jedynie dla bezpieczeństwa każdy musi przejść przez bramkę taką jak na lotnisku. Polecam wybrać się tam w miarę wcześnie rano, zanim setki autokarów przywiozą tysiące turystów.

Naprawdę, niesamowicie było poczuć atmosferę tego miejsca, tak bardzo przepełnioną modlitwami, które słyszeliśmy z każdej strony.

 

Za ścianą płaczu znajduję się Meczet Al-Aksa i Kopuła na Skale. Al-Aksa to jedno z trzech najświętszych miejsc islamu zaraz po Mekce i Medynie. Kopuła na Skale nie jest meczetem, bardziej pomnikiem podkreślającym znaczenie Świętej Skały, a zarazem jednym z najlepszych punktów orientacyjnych miasta, gdyż widać ją praktycznie zewsząd. Udając się tam pamiętajcie o zachowaniu szacunku wobec religii muzułmańskiej i wybierzcie ubranie odpowiednie dla tego miejsca. Wzgórze świątynne w piątki i soboty jest zamknięte dla turystów.

Zaraz obok ściany płaczu, w uliczkach tworzących dosłownie labirynt, znajduje się wiele straganów, na których możecie kupić praktycznie wszystko. Owoce, aromatyczne przyprawy, chałwy naszpikowane bakaliami, jak również wszelkiego rodzaju symbole religijne, takie jak krzyże lub różańce.

Z kolei wejście do Bazyliki Grobu Świętego ukryte jest pomiędzy licznymi uliczkami. Łatwo można się tam zgubić, albo my po prostu weszliśmy od złej strony, ponieważ naprawdę trochę tam błądziliśmy, a na miejsce dotarliśmy po jakimś czasie. Pobyt w tym miejscu, jako dla osoby wierzącej, dostarczył mi niezapomnianych emocji..

Na zdjęciu poniżej Kamień Namaszczenia.

MORZE MARTWE

 

A tak naprawdę jezioro, do którego samochodem z Tel Awiwu można dotrzeć w około 1h 20 min. Zawsze byłam ciekawa tego miejsca. Zastanawiałam się czy faktycznie na brzegu tworzą się kryształki soli i jak bardzo słona w smaku jest woda (oczywiście, że spróbowałam i faktycznie! jest cholernie słona!). Postanowiłam, że będę musiała tu jeszcze kiedyś wrócić latem, ponieważ nie przekonałam się na własnej skórze o najważniejszej rzeczy! Czyli wyporności wody. Niestety było zbyt zimno na kąpiel, a ja nie chciałam ryzykować kolejną gorączką. Poza tym praktycznie wszystkie plaże były płatne, cena waha się pomiędzy 60 a 90 szekli za wstęp. Co istotne to fakt, że na tych plażach są prysznice, bo nie sądzę by ktokolwiek wytrzymał swędzenie skóry po takim stężeniu soli na ciele. To taka informacja, gdyby komuś przyszło do głowy, aby kąpać się na dziko.

Już sama droga prowadząca do morza martwego zachwyca, cała trasa przebiega w otoczeniu nieprawdopodobnie pięknych gór. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo chciała bym tam wrócić…

Zjeżdżając z głównej drogi traficie również na magiczny punkt widokowy, który znajduje się na terenie Metsoke Dragot Hostel. Widok jaki roztacza się ze szczytu na Morze Martwe i pustynne góry po prostu zachwyca.

MITZPE RAMON

 

Wyruszając w głąb pustyni Negew nie możemy pominąć tego miejsca. Ba! Jadąc drogą numer 40 na południe nie przegapimy nawet gdybyśmy chcieli, ponieważ jest to niewielkie miasto położone na samym środku pustyni. Mówi się o nim "miasto na krawędzi". Dla mnie osobiście jest to miejsce absolutnie mistyczne, nie do porównania z żadnym innym.

Dzięki moim wszystkim podróżą zrozumiałam, że istnieją na świecie miejsca, w których człowiek czuje się bardzo malutki w obliczu natury. Jednym z tych miejsc jest dla mnie bezdyskusyjnie kolejna „krawędź świata „ czyli Maktesz Ramon ( nie mylcie tego z kraterem, krater powstaje poprzez uderzeniem meteorytu), który jest największy na świecie! Około 40 km długości i jakieś 10 km szerokości. Natura, surowość, przestrzeń, wiatr, wolność, emocje, euforia, podziw stworzyły w mojej głowie mieszankę, której nie byłam w stanie się oprzeć.

CZERWONY KANION

 

Miejsce, na które chyba czekałam najbardziej. Wiele lat temu na zdjęciach w internecie zobaczyłam Kanion Antylopy, który znajduje się w stanie Arizona w USA. Przygotowując się do podróży do Izraela odkryłam, że pustynia Negew kryje w sobie taki sam skarb. Kanion znajduję się około 20 km od Ejlatu, dlatego też zostawiliśmy go sobie na sam koniec pobytu. Trasa do kanionu jest bardzo prosta. Jadąc drogą numer 12 musimy tylko uważnie patrzeć na znaki, aby odnaleźć drogowskaz kierujący nas do kanionu. Nie bójcie się podjechać samochodem praktycznie pod samo wejście. Widzieliśmy wiele osób, które parkowały na pierwszym parkingu i musiały resztę trasy pokonać pieszo… zupełnie bez sensu. Wstęp jest bezpłatny. Kanion jest bezpieczny, mimo iż w kilku miejscach musieliśmy skorzystać z drabinek. Nie ma też opcji, że się tam zgubimy ponieważ nie ma żadnych rozwidleń, idzie się prosto, tak jak prowadzi droga. Moja rada dla was jest taka, aby nie wybierać się tam późnym popołudniem, jeśli zajdzie słońce niestety nie zobaczycie nic.
Byłam absolutnie oczarowana tą prawie 200 metrową szczeliną, wydrążoną przez wodę w czerwonym piaskowcu. Brakuje mi słów, żeby opisać jak fenomenalnie kanion wygląda na żywo. Naprawdę momentami człowiek nie wierzy własnym oczom patrząc na to, co potrafi stworzyć natura. To miejsce to absolutne „must see” w Izraelu!

Nasz pobyt dobiegał końca a my musieliśmy się powoli kierować w stronę Ejlatu, gdzie czekała nas ostatnia noc. Ponieważ lot powrotny mieliśmy w sobotę, samochód mogliśmy oddać tylko w piątek do godziny 17:00, później zaczynał się szabat i nikt już nie pracował.
Podróż do Izraela, pomimo choroby była jedną z lepszych w moim życiu. Nie miałam pojęcia, ile ten kraj kryje w sobie skarbów. Różnorodny i klimatyczny Tel Awiw, Jerozolima dostarczająca wiele emocji i głębszych przemyśleń, nie kończące się góry pustyni Negew oraz zapierający dech w piersiach krajobraz rozciągający się nad Morzem Martwym. Nawet teraz, gdy to piszę na mojej twarzy pojawia się uśmiech na samą myśl o tym, co tam przeżyłam, jak wiele magicznych miejsc zobaczyłam i jak wielu emocji dostarczyła mi ta podróż. Jestem absolutnie zakochana w Izraelu, to był w 100% mój klimat (wykluczając jedynie miasto Ejlat, które wydało mi się totalnie kiczowate a swoim wyglądem przypominało podróbkę Las Vegas) i marzę o tym, aby jeszcze kiedyś tam wrócić, nadrobić moje stracone dwa dni i odkryć go na nowo. Natomiast Izrael pożegnał nas jednym z piękniejszych zachodów słońca !

5. JEDZENIE

 

Jedzenie w Izraelu to prawdziwa uczta dla smakoszy. Bez wątpienia to jeden z głównych powodów, dla którego chciałam odwiedzić ten kraj. Połączenie kuchni śródziemnomorskiej, żydowskiej (tak zwanej koszernej - szczególnie przestrzeganej przez ortodoksyjnych wyznawców judaizmu, dotyczy między innymi jedzenia konkretnych produktów jak i przygotowywania posiłków) oraz kuchni arabskiej sprawi, że lokalne potrawy skradną wasze serca!
Zacznijmy może od wyjaśnienia pojęcia „ koszerności” czyli religijnego podziału pokarmów na dozwolone (koszerne) oraz nieczyste, czyli zabronione. Na żydowskim stole nigdy nie znajdziemy wieprzowiny, ponieważ jest ona uznana za mięso nieczyste oraz mięsa z konia, osła czy wielbłąda. Jedną z ważniejszych zasad jest także nie łączenie potraw mięsnych z produktami mlecznymi. Osobiście uważam, że potrawy w Izraelu to prawdziwy raj dla wegetarian. Posiłki są oparte głównie na świeżych warzywach, roślinach strączkowych, rybach czy owocach serwowanych na deser. Przoduje zasada, im bardziej kolorowo na talerzu, tym lepiej.

Być w Izraelu i nie spróbować lokalnej kuchni to prawie jak grzech!
Do najbardziej popularnych dań należą :

- Falafel czyli kotleciki ( w formie kulki) ze zmielonej ciecierzycy lub bobu z dodatkiem sezamu i aromatycznych przypraw. Myślę że falafel to jeden z symboli Izraela. My wybraliśmy ten w : Sabih Frishman znajdujący się pod adresem  Frishman St 42, Tel Aviv-Yafo , z polecenia influencerki Pauli Jagodzińskiej i nie zawiedliśmy się, był świeży i bardzo dobry

- Szakszuka to połączenie duszonej papryki, pomidorów, czosnku oraz cebuli ze smażonymi jajkami. Aby spróbować tej, najlepszej warto udać się do Dr. Shakshuka, prowadzonej przez Bino Gapso. Ma On swój lokal przy : Beit Eshel St 3, Tel Aviv-Yafo

- Hummus pasta z ciecierzycy połączona z oliwą z oliwek, tahini
(czyli pastą sezamową) oraz sokiem z cytryny. Smakuje rewelacyjnie jako dodatek do falafeli lub chlebków pita. Ja osobiście uwielbiam

- Thina to gęsta pasta sezamowa z dodatkiem wody, doprawiona solą, pieprzem, czosnkiem, oliwą z oliwek i sokiem z cytryny. W thinie „macza się” kawałki pity i je jako potrawę w samą w sobie. Dodaje się ją również do humusu

- Malabi czyli aromatyczny deser o konsystencji budyniu z wodą różaną podawany z posiekanymi orzechami

Na zdjęciu poniżej nasz falafel z Sabih Frishman :

Bardzo popularne są również targi. W Tel Awiwie, czy na tym najbardziej znanym w Jerozolimie Mahane Yehuda Market można kupić i spróbować coś z lokalnych przysmaków. To właśnie tam w powietrzu mieszają się zapachy wszystkich możliwych produktów m.in. kawy, suszonych owoców, orzechów, chałwy oraz niezliczonej ilości orientalnych przypraw, a stoły wręcz uginają się pod ciężarem świeżych warzyw i owoców. Musicie tam zaglądnąć !

Jeżeli będziecie w Izraelu obowiązkowo spróbujcie również świeżo wyciskanego soku z granatu! Można go kupić dosłownie na każdym rogu za 10 szekli . Osobiście jestem ogromną miłośniczką tych owoców, więc nie mogłam obok tego przejść obojętnie. Bardzo orzeźwiający, lekko słodko – kwaśny smak przeszedł moje oczekiwania!

Śmiało mogę wam też polecić jedno z miejsc, w których zatrzymaliśmy się na kolację.
„ Zuppa” bo tak się nazywa to kameralny, lekko hipsterski lokal z przepysznym jedzeniem. Znajduje się pod adresem : Shlomo Ibn Gabirol St 138, Tel Aviv-Yafo

W jakimkolwiek lokalu byście się nie zatrzymali pamiętajcie, że zanim zostanie wam dostarczone zamówione danie, na stół „wjedzie” najpierw cała masa maleńkich miseczek i talerzyków. Przystawki to nieodłączny element posiłków w Izraelu. Najczęściej spotykane przystawki to Tabuleh (klik), czyli sałatka na zimno, składająca się z kaszy kuskus z dodatkiem ogórka, pomidorów, posiekanych liści mięty, natki pietruszki, cytryny i oliwy. Babaganusz (klik) to po prostu puree z pieczonego bakłażana oraz Kibbe (klik) krokiety z bulguru i jagnięciny nadziewane mięsem z dodatkiem cebuli i orzeszków piniowych. Dodatkowo praktycznie zawsze świeże oliwki, chleb pita, hummus, orzeszki oraz marynowane warzywa.

 

CENY:

 

I tutaj zaczyna się chyba najmniej przyjemna część naszej podróży, a mianowicie wysokość rachunków w restauracjach, miejscowych knajpkach czy w sklepach spożywczych.
Jak wspomniałam na samym początku, gdzie pisałam o kosztach paliwa, Izrael jest bardzo drogi.
1 szekel to około 1.20 zł, przelicznik prawie 1:1 i nie byłoby w tym nic przerażającego, gdyby nie fakt, że np. za chleb w Izraelu zapłacimy 15 szekli (18 zł) a nie ok. 5 zł tak jak w Polsce...
Jogurt pitny to około 9 szekli, ser żółty w plasterkach 22 szekle, pomidor 6 szekli, raptem 4 produkty na śniadanie a z naszego portfela znika 62 zł…

Poniżej wrzucam wam zdjęcia cen  niektórych produktów w sklepie spożywczym :

- Makaron : 8-10 szekli
- Kawa : 29,90 – 36,90 szekli
- Mleko : 6 – 11,80 szekli
- Herbata : 15 – 17 szekli
- Mały jogurt : 6 szekli
- Ryba w puszcze : 15 -17 szekli
- Szampon : 24 – 28 szekli
- Płyn pod prysznic : 16 szekli

Nie lepiej bywało też w restauracjach, chociaż udało nam się znaleźć w Netanji lokal, w którym serwowali pyszne i sycące śniadania za 29-39 szekli a to naprawdę bardzo, bardzo niewiele jak na tamtejsze ceny.
Załóżmy, że chcielibyśmy zjeść dwa razy dziennie na mieście, biorąc średnią cenę 50 szekli za jeden posiłek z napojem. Za tydzień pobytu wyniosłoby nas to około 840 zł od osoby.
Ceny w pierwszej lepszej restauracji w Tel Awiwie zaczynały się od 40 szekli (np. falafel w picie) i sięgały nawet 80-90 szekli .

6. PODSUMOWANIE

 

OGÓLNE INFORMACJE :

 

Izrael, oficjalnie Państwo Izrael – państwo na Bliskim Wschodzie, położone w Azji Zachodniej na wschodnim brzegu Morza Śródziemnego. Graniczy na północy z Libanem, na północnym wschodzie z Syrią, na wschodzie z Jordanią i na południowym zachodzie z Egiptem.

- Język : Hebrajski
- Stolica : Jerozolima
- Religia : Judaizm , Islam , Chrześcijaństwo
- Większe miasta : Tel Awiw , Jerozolima , Ejlat
- Waluta : Nowy szekel
- Różnica czasowa : +1h do czasu w Warszawie

 

PRZYDATNE INFORMACJE :

 

- Czas lotu z Krakowa to 3h45min
- Lecąc do Izraela potrzebujemy paszport
- Nie ma obowiązkowych szczepień
- Wschód i zachód słońca w grudniu: 6:35 – 16:40 / lipiec – sierpień : 5:45 – 19:45
- Średnie temperatury w grudniu : 18-20 stopni celcjusza / lipiec – sierpień : 30 -32 stopnie
- W każdym miejscu bez problemu możemy porozumiewać się w języku angielskim
- Ubezpieczenie w podróży m.in na czas pobytu w szpitalu itp np. w WARTA (klik)  71 zł / 8 dni
- Ze względu na wysokie opłaty za autostradę, polecam omijać na trasie drogę numer 6
- Najlepiej wgrać sobie na telefon mapy offline, jeżeli poruszamy się wszędzie samochodem
- Podczas całego pobytu, ani razu nie było sytuacji, w której czulibyśmy się zagrożeni
- Miejscowi ludzie są bardzo przyjaźni, życzliwi i otwarci
- Atak rakietowy : w przypadku zagrożenia atakiem rakietowym uruchamiane są syreny alarmowe, po usłyszeniu których należy udać się natychmiastowo do najbliższego schronu zlokalizowanego w mieszkaniu lub budynku, a także w miejscach publicznych, oznaczone pomarańczowymi znakami „public shelter” . Można również zainstalować na telefon w formie aplikacji : RedAlert, który również będzie nas informował o zagrożeniu. Czas na schronienie w Ejlat : 3 min , Jerozolima i Tel Awiw :1,5 min

 

MIEJSCA KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ :

 

1. Tel Awiw : Stara Jafa, Promenada Tayelet, Bazar Carmel, Muzeum sztuki w Tel Awiwie, Graffiti street art w dzielnicy Florentin
2. Jerozolima : Ściana Płaczu, Meczet Al-Aksa i Kopuła Na Skale, stare miasto Jerozolimy, Mahane Yehuda market, ortodoksyjna dzielnica Mea Shearim, Brama Jafy, grób króla Dawida
3. Port w starej Jaffie (Tel Awiw)
4. Herodion
5. Wiszące ogrody Bahai w Hajfie
6. Morze Martwe
7. Park Timna (pustynia Negew)
8. Czerwony Kanion (pustynia Negew)
9. Mitzpe Ramon (pustynia Negew)
10. Masada (przy morzu Martwym)
11. Park Narodowy En Gedi

 

WAŻNE MIEJSCA DLA CHRZEŚCIJAN :

 

1. Bazylika Grobu Świętego
2. Droga krzyżowa
2. Góra Oliwna
3. Nazaret
4. Betlejem
5. Jezioro Galilejskie
6. Rzeka Jordan
7. Golgota
8. Góra Tabor

 

CIEKAWOSTKI :

 

- Z powodu wysokiego stężenia soli i innych minerałów w Morzu Martwym nie żyją żadne zwierzęta czy rośliny, jedynie bakterie oraz grzyby, a z jego dna wydobywa się asfalt (!)

- Morze Martwe nie jest najbardziej słonym jeziorem na świecie. Bardziej słone są jeziora Asal w Dżibuti, Patience w Kanadzie i staw Don Juan na Antarktydzie.

- Ściana Płaczu w Jerozolimie jest podzielona na dwie części. 48 m to przestrzeń dla mężczyzn, kobiety mają do dyspozycji 12-metrowy odcinek. Kobietom nie wolno głośno odmawiać modlitw, śpiewać czy czytać Tory – to czynności zarezerwowane dla mężczyzn.

- Ze względu na otwarte wi-fi w mieście Ejlat, praktycznie żaden hotel nie ma własnej sieci łączącej nas z internetem. Z bezpłatnego internetu możemy korzystać jedynie podczas pobytu na mieście, ponieważ w hotelowych pokojach telefony nie łapią już zasięgu wi-fi.

podziel się :)


1 thought on “IZRAEL”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *