GWADELUPA

GWADELUPA

Gwadelupa swoim kształtem przypomina motyla. Osobiście do tego porównania dodała bym jeszcze fakt, iż jest tak samo barwna jak te piękne, małe stworzenia. Wyspa kryje w sobie wiele skarbów, a wschodnia część ( Basse-Terre) znacznie różni się od zachodniej (Grande-Terre) . Gwadelupa jest bardzo różnorodna, przez co każdy znajdzie tam coś dla siebie.

02.11.2019 – 09.11.2019

1. Bilety lotnicze
2. Wypożyczenie Samochodu
3. Nocleg
4. Pobyt
5. Jedzenie
6. Podsumowanie czyli ogólne informacje + przydatne informacje + miejsca które warto zobaczyć + ciekawostki

1.BILETY LOTNICZE

 

Zacznijmy od lotów. Aby dotrzeć na Gwadelupę mamy tak naprawdę kilka rozwiązań. Pierwsze rozwiązanie to lot z Warszawy. Może być w cenie około 2.480 zł za osobę w obie strony. Jeżeli postawimy na linie lotnicze Air France (klik), nasz lot może być tylko z jedną przesiadką, z Warszawy do Paryża, a stamtąd już bezpośrednio do Pointe-A-Pitre (PTP). Lot z Paryża do Pointe-A-Pitre trwa 8h 50min.

Warto jednak porównywać ceny biletów różnych linii lotniczych. Można sprawdzić również linie lotnicze Lufthansa (klik). W tym przypadku nasz lot z Warszawy mógłby być z dwiema przesiadkami, pierwsza w Monachium / Frankfurcie, a druga w Paryżu.

Jeżeli wybierzemy linie lotnicze Lufthansa możemy oszczędzić kilkaset złotych (oczywiście wszystko zależy od tego, w jakiej cenie są bilety w momencie porównywania ich z innymi liniami), natomiast dwie przesiadki mogą znacznie wydłużyć naszą podróż.

Kolejną możliwością są tanie linie lotnicze np. z Katowic lub Krakowa. Naszą podróż możemy „rozbić” na dwa całkiem osobne loty. Lot pierwszy np. z Krakowa do Paryża, a następnego dnia z Paryża do Pointe -A- Pitre linią lotniczą: Air France (klik) Level (klik) lub Air Caraibes (klik) (my sprawdzając bilety linii lotniczych Level trafiliśmy na cenę 1080zł od osoby w obie strony z Paryża do Pointe-A-Pitre)

Za bilety do Paryża, liniami lotniczymi Ryanair (klik) lub easyJet (klik) w dwie strony zapłacimy około 700/800 zł za osobę. Do Paryża można wybrać się pierwszym porannym lotem, spędzić w tym magicznym mieście cały dzień, zarezerwować nocleg w jakimś hotelu, by następnego dnia wyruszyć z lotniska Orly na Gwadelupę.

Ostatnia z możliwości to przyjazd do Paryża samochodem. W tym przypadku podróż jest długa i męcząca, nie mniej jednak taka opcja też istnieje. Droga z Krakowa to 1544 km, czas około 15h 20min, średnia cena za paliwo i wszystkie opłaty związane z autostradą na całej trasie to 1000zł w jedną stronę. Samochód można spokojnie zostawić na zarezerwowanym wcześniej parkingu przy lotnisku Orly (klik) / 65 € za tydzień. Z parkingu na lotnisko zabiera nas bus.

2. WYPOŻYCZENIE SAMOCHODU

 

Po wyjściu z lotniska na Gwadelupie kierujemy się w prawo. To właśnie tam, w małym osobnym budynku znajdują się okienka wszystkich wypożyczalni samochodów. My za pośrednictwem firmy Flizzr (klik) zarezerwowaliśmy Seata Ibizę. Kwota jaką blokują na naszym koncie na czas wypożyczenia samochodu czyli depozyt zależna jest tak naprawdę od standardu samochodu. W naszym przypadku było to 800 euro (po oddaniu samochodu pieniądze zostają odblokowane do 2 tygodni) a sama cena za wypożyczenie wyniosła 840 zł na okres tygodnia. Na szczęście paliwo na Gwadelupie nie jest bardzo drogie. Zatankowanie baku do pełna po praktycznie tygodniowym kursowaniu po wyspie wyniosło 60 euro.

3. NOCLEG

 

Przy wyborze noclegu zawsze zwracam uwagę na lokalizację i cenę. Jednak na Gwadelupę wybraliśmy się ze znajomymi grupą 9-cio osobową, przez co potrzebowaliśmy naprawdę sporego lokum. Udało nam się zarezerwować przez Airbnb (klik) przepiękną wille (klik) w okolicy Anse des Rochers i Saint-Francois, po wschodniej stronie wyspy Grande-Terre. Willa miała 4 osobne sypialnie, każda z własną łazienką, ogromny salon z kuchnią, przestronny taras z bajkowym widokiem, basen i jacuzzi. Dom, zarówno na zdjęciach w ogłoszeniu, jak i w rzeczywistości okazał się przepiękny. Z czystym sumieniem mogę polecić ten obiekt dla osób podróżujących większą grupą. Cena za dobę to 380 euro (około 1590 zł), natomiast będąc grupą 9-cio osobową cena od osoby za tydzień wyniosła 1240 zł . Uważam, że najlepsze miejscowości do rezerwacji noclegu to : Sainte Francois, Sainte Anne lub Gosier.

4. POBYT

 

Na Gwadelupę wybraliśmy się w terminie 02.11.2019 – 09.11.2019. Wyjazd w listopadzie, mimo panującej pory deszczowej okazał się strzałem w dziesiątkę. Po pierwsze, było mniej turystów niż w szczycie sezonu, a po drugie, nawet jeśli występowały opady to nie trwały dłużej niż godzinę, po których wszystko było suche w błyskawicznym tempie, ze względu na panujące temperatury 28-31 stopni. Gwadelupa to zieleń i cykady. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tak bujnych lasów tropikalnych, gdzie rośliny osiągają rozmiary gigantów, a ich barwy po prostu eksplodują zielenią. Natomiast cykady każdego dnia odgrywały prawdziwy koncert, wierzcie mi na słowo, nigdzie indziej nie słyszałam ich tak głośno i intensywnie jak tam. Nasz tygodniowy pobyt postanowiliśmy spędzić łącząc odkrywanie wyspy razem z odpoczynkiem na pięknych plażach. Pierwszego dnia obraliśmy kierunek Pointe des Châteaux, czyli punkt najdalej wysunięty na wschód. Odległość od naszej willi do celu wynosiła około 15 km.

Pointe des Châteaux to zdecydowanie jeden z piękniejszych punktów widokowych. Zaraz obok małej piaszczystej plaży, rozciągają się ogromne skały a roztrzaskujące się o nie fale tworzą nie mały huk. Po prawej stronie znajduję się wzgórze, na szczycie którego umieszczony został krzyż. Wyjście na górę jest bezpłatne i zajmuje około 15 min. Widok z góry zapiera dech w piersiach. Pointe des Chateaux to bez wątpienia miejsce, które warto odwiedzić. Jeżeli ktoś będzie miał ochotę spędzić tam od razu cały dzień nie będzie miał również problemu z wyborem plaży. My jednak postanowiliśmy zobaczyć więcej i wybraliśmy odpoczynek w innej części wyspy. Tym sposobem trafiliśmy na jedną z najpiękniejszych (o ile nie najpiękniejszą) plaż Gwadelupy, która znajduję się w miejscowości Sainte Anne.

Tak! Dokładnie tak właśnie wyobrażałam sobie Karaiby. Z drobniutkim, praktycznie białym piaskiem, przepiękną plażą, z wysokimi do nieba palmami oraz lazurową i krystaliczną wodą. To słynna Plage de la Caravelle. Spełnienie marzeń dla osób spragnionych wyczekiwanego odpoczynku i rajskich widoków. Jestem przekonana, że plaża oczaruje każdego, kto do niej dotrze i szybko nie będzie chciał z niej wracać.

Następnego dnia wybraliśmy się nie co dalej. Naszym głównym celem był ogród botaniczny – fr. Jardin Botanique de Deshaies. Odległość jaką musieliśmy pokonać aby znaleźć się na miejscu to 76km / 1h 30 min

Wykorzystując okazję, że jedziemy na drugą stronę wyspy, mogliśmy rozglądać się po drodze za lokalnymi targami. Na jednym z nich zrobiliśmy przystanek na śniadanie, podczas którego zajadaliśmy się tamtejszymi produktami i owocami. Około godziny 11:30 dojechaliśmy na miejsce. Wstęp do ogrodu to 15,90 euro od osoby. Jest to obowiązkowy punkt dla każdego, kto chce odkryć różnorodność karaibskiej roślinności. Można tam również podziwiać zjawiskowo piękne, kolorowe papugi oraz mieć okazje do tego, aby je osobiście karmić. Całość to bajkowy obiekt składający się z alejek, którymi spacerując mijamy najróżniejsze gatunki drzew i innych roślin. Każda jest opisana. Ogród botaniczny na Gwadelupie przeniesie nas do magicznego świata natury, dlatego każdemu polecam to miejsce. Coś pięknego !

Myślę że na ogród botaniczny można przeznaczyć 2h. Jest to optymalny czas, aby przejść całość spokojnym krokiem.

Kolejny punkt skreślony z naszej listy, więc bierzemy się za wyszukiwanie plaży na pozostałą część dnia. Skoro jesteśmy już w miejscowości Deshaies, mamy do wyboru dwie najbliższe plaże: Plage de la Perle oraz Plage de Grande Anse. Obie z tych plaż są mniej więcej w odległości 10 min od ogrodu botanicznego. Pierwsza, na którą pojechaliśmy to Plage de Grande Anse.

Charakteryzująca się dość mocnymi falami, plaża Grande Anse zachwyciła nas swoją długością oraz szerokością (nie wszystkie z Gwadelupskich plaż są tak szerokie jak ta). Plaża według mnie jest warta uwagi. Dzika, z czystym złotym piaskiem, na której każdy będzie mógł odpocząć a jednocześnie zachwycać się otaczającą go naturą.
Niestety, to właśnie na tej plaży dorwała nas nasza pierwsza ulewa w ciągu dnia (zazwyczaj najwięcej opadów występowało w nocy lub nad ranem około 6:00-7:00) Na początku czekaliśmy jakiś czas aż deszcz ustąpi, natomiast po 40 minutach podjęliśmy decyzję o zbieraniu sie. Nie myliłam się mówiąc na początku, że opady deszczu trwają mniej więcej godzinkę. Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie, gotowi by wracać do domu, nagle niebo się przejaśniło, a zza chmur wyszło palące słońce. Wiedzieliśmy że druga plaża czyli Plage de la Perle znajduję się 10 min drogi od nas, a skoro byliśmy już w samochodzie, postanowiliśmy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu poznając kolejną plaże jednego popołudnia.

Oczarowało mnie to miejsce. Może ze względu, iż nie był to szczyt sezonu, bary przy plaży były zamknięte. Gdzieś w oddali spacerowało tylko kilka osób, przez co czułam się, jakby to była moja prywata przestrzeń, tylko moja. To było coś niesamowitego. Jedyne co było słychać to szelest tańczących na wietrze liści palm oraz szum mocno uderzających o brzeg fal. Plage de la Perle idealnie pokazała różnice pomiędzy spokojnymi i łagodnymi plażami po wschodniej stronie wyspy, a znajdującymi się tutaj, na lewym skrzydle motyla plażami ze wzburzonym morzem. Bardziej dzikimi oraz otoczonymi bujnymi lasami tropikalnymi.

Gwadelupa jest nieprawdopodobnie różnorodną wyspą. Z jednej strony, na Grande-Terre mamy spokojne, rajskie plaże z białym piaskiem, na których można snurkować. Jest tam również większa ilość turystycznych miasteczek. Basse-Terre to druga część wyspy kryjąca w sobie bujne lasy tropikalne, ukryte w nich wodospady, czynny wulkan, mijane po drodze plantacje bananów, ogród botaniczny oraz dzikie plaże ze wzburzonym morzem. Na Gwadelupie każdy znajdzie coś dla siebie. Zarówno, Ci którzy lubią leniwe popołudnia na plaży, jak i osoby lubiące aktywny tryb podróżowania.

Dlatego właśnie trzeciego dnia zrezygnowaliśmy z leżenia plackiem na plaży i wyruszyliśmy na Wodospady Carbet. Każdy z nich przekracza 110 metrów wysokości i robi ogromne wrażenie. Odległość jaką mieliśmy do pokonania z Anse des Rochers wyniosła 78km / 1h 25min samochodem. Nawigacja cały czas prowadziła nas właściwą drogą, więc nie było większego problemu z dotarciem na miejsce, tym bardziej że na trasie mijaliśmy wiele drogowskazów z informacją którędy jechać. Zaparkowaliśmy samochód na bezpłatnym parkingu, a następnie musieliśmy przejść jakieś 5 min piechotą do budki, w której należy zapłacić za wejście do parku narodowego. Cena od osoby to 2,50 euro.

Szlak, który prowadzi do pierwszego wodospadu jest bardzo łagodny. Spokojnie mogą się tam wybrać seniorzy jak i rodziny z dziećmi (choć nie polecam zabierać wózków dziecięcych, ponieważ trasa nie jest do nich przystosowana). Moja dobra rada dla was jest taka, aby raczej wybrać na tą wycieczkę pełne obuwie, zapomnieć o japonkach lub sandałach, ponieważ po opadach deszczu trasa jest naprawdę śliska i nie trudno o skręcenie kostki.

Spacer do pierwszego wodospadu zajął nam 20 min, ale już na samym początku szlaku można podziwiać  wodospad w oddali. Dodatkowym plusem tej wyprawy jest przejście przez sam środek dżungli oraz bliższa obserwacja roślinności Gwadelupskiej.

Na samym końcu naszym oczom ukazał się magiczny widok.

Nawiasem mówiąc, można trochę na nie legalu podejść pod sam wodospad. Była z nami para, która po prostu przeskoczyła barierki tarasu widokowego i wyruszyła po kamieniach wzdłuż rzeki prosto pod kaskadę.

Bardzo chcieliśmy pójść do drugiego wodospadu. Trasa do niego jest dłuższa, a droga zajmuje około 1h 40min. Niestety okazało się, że szlak jest po prostu zasypany. Częste opady deszczu przyczyniły się do powstania osuwiska i woleliśmy nie ryzykować. Mimo wszystko byliśmy bardzo zadowoleni. Zobaczyliśmy kolejną z głównych atrakcji na Gwadelupie.

W jednym z przewodników natrafiliśmy na informacje o trasie zwanej Route de La Traversée.
Asfaltowa droga D23, prowadząca przez sam środek dżungli, na trasie której można się zatrzymać i dojść do jednego z piękniejszych naturalnych basenów czyli Cascade aux Ecrevisses. Dlatego, w drodze powrotnej zamiast okrążać lewe skrzydło wyspy, postanowiliśmy przeciąć je w pół i pojechać tą trasą. Powiem krótko. Warto! Droga okazała się przepiękna! Ok - ktoś może powiedzieć: „ to tylko zwykła droga przez dżunglę”. Jednak na mnie zrobiła ogromne wrażenie! Zza szyb samochodu można podziwiać gigantyczne drzewa i rośliny, zobaczyć z bliska dzikość natury, jak również napawać się różnymi odcieniami zieleni.

Do Cascade aux Ecrevisses bardzo łatwo trafić. Pomagają nam w tym liczne tabliczki na trasie. Droga, którą musimy iść cały czas prosto z bezpłatnego parkingu to max 10 min piechotą. Naprawdę nie ma możliwości, aby się tam zgubić. Wszystko jest świetnie oznakowane.
Ten naturalny basen pod małym wodospadem okazał się genialny. Kameralny skarb dżungli. Woda była zimna, ale nie lodowata, a w tak upalny dzień kąpiel w niej dawała niesamowite orzeźwienie.

Następny dzień upłynął nam dość leniwie. Spaliśmy bardzo długo. Zwlekliśmy się z łóżek prawie w południe, ale czy też nie o to chodzi na wakacjach? Aby dać sobie właśnie trochę luzu i swobody? Po śniadaniu wylegiwaliśmy się na słonecznym tarasie naszego domu przechodząc jedynie z basenu do jacuzzi. Przeszukiwaliśmy również plażową mapę Gwadelupy i trafiliśmy na całkiem nieźle zapowiadającą się Raisins Clairs Beach. Plaża znajdowała się w naszej okolicy. Dosłownie 5 min drogi samochodem od domu. Skoro byliśmy już w strojach kąpielowych zapakowaliśmy tylko ręczniki plażowe, małe przekąski i w drogę!
Miejsce okazało się śliczne, plaża z drobnym jasnym piaskiem była czysta, niezbyt zapełniona ludźmi, a ciepła woda w morzu tylko zachęcała do kąpieli. Idealne miejsce na nie kończące się leniwe popołudnie!

Nasz pobyt na Gwadelupie nieubłaganie zbliżał się ku końcowi. Na ostatni dzień wyjazdu wybraliśmy kierunek Les Saintes czyli mały archipelag, znajdujący się nieopodal wyspy. Bilety na prom, który płynie 20 min w jedną stronę z Trois-Rivières (na ich stronie www są podane również lokalizacje innych portów, z których można wypłynąć) zarezerwowaliśmy wieczór wcześniej na (klik). Znajdziecie tam również informację o aktualnych godzinach, w jakich prom wypływa rano i w jakich ma swój ostatni kurs (wszystko zależy od sezonu) Cena za bilet to 20 euro od osoby w obie strony.

Kiedy przybijemy do portu Terre de Haut, możemy być zaczepiani przez osoby oferujące nam wycieczki po wyspie. Warto przemyśleć ich oferty. Jedna z propozycji to np. objazd po najważniejszych punktach wyspy, między innymi np. Fort Napoleona, busem w cenie 10 euro od osoby, i faktycznie część naszej ekipy wybrała tą opcje. Byli zadowoleni. Istnieje również możliwość wypożyczenia rowerów elektrycznych lub skuterów, co wierzcie mi jest świetnym udogodnieniem w taki upał.
Miasteczko jest urokliwe i spokojne, ale też typowo turystyczne. Zaraz przy porcie znajduję się mnóstwo sklepików z pamiątkami oraz kilka małych biur oferujących wycieczki. Na głównych ulicach praktycznie na każdym kroku trafimy na restauracje, piekarnie i bary oferujące swoje specjały.

Les Saintes jest uważane za jedną z najpiękniejszych zatok na świecie. Obowiązkowym punktem widokowym jest Le Chameau, do którego dojdziemy drogą Route Du Bois Joli. Wyruszając na piechotę z portu Terre De Haut droga zajmie nam 50 min w jedną stronę. Samochodem lub skuterem dojedziemy tylko do pewnego momentu. Ostatni odcinek i tak będziemy musieli przejść na nogach. Ogólnie droga jest bardzo prosta i asfaltowa. Na trasie mieliśmy okazję zobaczyć stado kóz oraz iguana. Trasa nie jest długa, ale spacer w upale pod górkę wykańcza totalnie.
Za to widok rozciągający się ze szczytu to prawdziwa nagroda, jest bajkowy!!

Po zejściu ze szczytu dotarliśmy na plażę fr. Plage De Pompierre, gdzie czekała już na nas reszta ekipy. Niestety ta plaża bardzo nas rozczarowała. Bardzo różniła się w realu od tej prezentowanej na zdjęciach w Google. Dodam jeszcze, że uchodzi ona za najpiękniejszą na wyspie… Woda była potwornie mętna, a na brzegu znajdowało się praktycznie wszystko co mogło wyrzucić morze. Pełno kawałków drewna i mnóstwo wodorostów. Poza tym nie było na niej praktycznie żywego ducha oprócz nas i wcale nas to nie dziwiło. Czasem i tak bywa… Na Les Saintes do wyboru mamy jeszcze między innymi Plage de l’Anse à cointe, Anse Crawen, Plage Grande Anse lub Plage Anse Rodrigue. Mam nadzieje, że w sezonie prezentują się lepiej niż w listopadzie.

 

Podsumowując w kilku zdaniach. Nasz wyjazd na Gwadelupę był naprawdę wspaniały. Rozpieszczała nas wysoka temperatura, karaibskie morze, piękne plaże, drinki na bazie rumu oraz niezapomniane widoki.

5. JEDZENIE

 

Gwadelupa to połączenie kuchni kreolskiej oraz francuskiej. Rano, po śniadanie śmiało możemy udać się do najbliższej piekarni  i wybrać przepyszne i chrupiące bagietki, niczym prosto z Paryża za cenę 1 €. Możemy je zjeść z zakupionym na lokalnym targu dżemem m.in. z kokosa, bananów, marakui lub guawy. Do tego wszystkiego popijać uprawianą na Karaibach kawę. Na obiad możemy wybrać się do miejscowych restauracji/barów, aby spróbować jednych z najpopularniejszych dań występujących na Gwadelupie czyli :

Colombo (kilk) jest to kurczak (fr. poulet) lub koza (fr. cabri) duszone w warzywach i kombinacji przypraw podobnych do curry. Najczęściej jest serwowane z białym ryżem.

Accras de morue (klik) coś w rodzaju małej przekąski, z kształtu przypomina kulkę, składa się ze zmielonej ryby, warzyw, jajek, mąki i przypraw. Kulki są smażone w głębokim tłuszczu.

Bokit (klik) czyli kanapka, która ma formę płaskiej, podsmażonej bułki, może być wypełniona np. kurczakiem lub szynką, serem, sałatą , pomidorem i sosem. Innymi specjałami Gwadelupy są świeże owoce morza m.in. langusta.

Przyznam się szczerze ze kuchnia na Gwadelupie nas nie oczarowała, ale jest to kwestia gustu.
Zdecydowaliśmy się więc zrobić większe zakupy i gotować w domu. W większych sklepach bez problemu można płacić kartą, mimo wszystko dobrze mieć przy sobie trochę gotówki, ponieważ sklepy często umożliwiają płatności kartą powyżej np. 5€ lub 10€. Również na targach zapłacimy tylko gotówką. Gwadelupa niestety nie należy do najtańszych, przykładowe ceny produktów w sklepach to :

1 kg piersi z kurczaka – około 8 €
mleko - 2 €
bagietka - 1 €
croissant - 1 €
1 kg pomidorów - 5 €
1kg pomarańczy – 4 €
awokado – 1,5 €
ananas – 3 €
1kg granatów – 4 €
makaron spaghetti – 2 €

 

oraz ceny jednej z restauracji :

Polecam również wybrać się na lokalne targi. To właśnie tam, możemy kupić najwięcej świeżych owoców m.in bananów, marakui, ananasów, papai, różnych warzyw, lokalnych dżemów, owoców morza jak również przebierać w niezliczonej ilości przypraw. Jeżeli najdzie nas ochota na coś do picia lub mały deser śmiało możemy sięgnąć np. po sorbet kokosowy czyli kokos mieszany z lodem i limonką. Można też wybrać sok z trzciny cukrowej, który mimo swojego specyficznego słodkiego smaku jest orzeźwiający. Natomiast dla miłośników czegoś mocniejszego na targu znajdzie się tak zwany Ti’punch. To typowy lokalny drink bazujący na białym rumie, który połączony jest z syropem z trzciny cukrowej oraz limonki. Ti’punch występuje również w innych wariantach smakowych.
Jeżeli już mowa o rumie… to jeden z symboli Karaibów oraz najpopularniejszy alkohol na wyspach, produkowany z trzciny cukrowej. Po prostu nie można być na Karaibach i chociaż raz nie spróbować tamtejszego rumu. Z bardziej znanych marek polecam Bologne, Clement lub Saint James.

6. GWADELUPA PODSUMOWANIE

 

 

OGÓLNE INFORMACJE :

 

Gwadelupa - departament zamorski Francji w Ameryce Środkowej, położony na kilku większych i kilkudziesięciu mniejszych wyspach w Małych Antylach m.in.:
Gwadelupa (części: Grande-Terre, Basse-Terre) , Marie-Galante, Les Saintes, La Désirade

- Język : Francuski
- Stolica : Basse-Terre
- Religia : około 80% Katolicyzm
- Większe miasta: Pointe-à-Pitre, Le Gosier, Sainte-Rose, Le Moule, Les Abymes, Baie-Mahault
- Waluta : Euro
- Różnica czasowa : -5h od czasu w Warszawie
- Klimat podrównikowy wilgotny

 

PRZYDATNE INFORMACJE :

 

- Polecam zainstalować na telefon aplikacje „ Destination Guadeloupe” , znajdziecie w niej wszystkie informacje na temat wyspy, co można zobaczyć w wybranym przez nas rejonie ( zdjęcia + opis + mapka z dojazdem do wybranego punktu) jak dla mnie jest to jedna z lepszych aplikacji z jakimi się spotkałam.
Aplikacja jest w języku francuskim oraz angielskim.
- Czas lotu z Paryża to 8h 50 min
- Aby polecieć na Gwadelupę nie potrzebujemy paszportu, wystarczy dowód osobisty ponieważ jesteśmy na terenie Unii Europejskiej. Nie potrzebujemy również wizy.
- Gwadelupa należy do strefy roamingu większości europejskich operatorów. Dzięki temu możesz dzwonić do Polski bez żadnych dodatkowych opłat.
- Dobrze jest zabrać ze sobą Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego.
- Na wyspie występują dwie pory roku : pora deszczowa od lipca do grudnia, oraz pora sucha, trwającą od stycznia do czerwca.
- Słońce na wyspie wschodzi około 5:30-6:00 rano, a zachodzi około 18:00.
- Przed podróżą lepiej opanować kilka podstawowych zwrotów w języku francuskim,
mieszkańcy Gwadelupy w kwestii językowej są prawdziwymi Francuzami i niestety ciężko jest porozumieć się z nimi po angielsku.
- Nie ma obowiązkowych szczepień
- Uważaj na skolopendry czyli miejscowe stonogi (klik). Podobno ich ugryzienie wywołuje bardzo duży ból, natomiast na szczęście po takim ugryzieniu na nic nie zachorujesz.
- Zabierz ze sobą coś na komary a przed spaniem otocz łóżko moskitierą, tych maleństw jest tam cała masa
- Na wyspie nie ma niebezpiecznych zwierząt. Najczęściej możesz natrafić na kozy, kury lub iguana, które żywią się głównie roślinami
- Na wyspie rośnie kilka toksycznych gatunków roślin, zwróć uwagę na drzewa manchineel, modligroszka różańcowego oraz rącznika pospolitego i lepiej ich nie dotykaj.

 

MIEJSCA KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ :

 

1. Zachodnia część wyspy ( Basse – Terre)

- Wodospad tworzący naturalny basen w dżungli fr. Bassin Paradis
- Wodospad tworzący naturalny basen w dżungli fr. cascade aux ecrevisses obok drogi „ route de la traversée”, która prowadzi przez sam środek lasu tropikalnego
- Wodospad tworzący naturalny basen fr. Cascade le Saut de L’Acomat
- Wodospady Carbet ukryte w parku narodowym Gwadelupy
- Ogród botaniczny w Deshaies fr. Jardin botanique de Deshaies
- Les Saintes
- Wulkan fr. La Soufrière
- Plaża z czarnym piaskiem fr. Plage de Grande Anse Trois Rivieres
- Plaża fr. Plage Grande-Anse w Deshaies
- Plaża perłowa fr. Plage de La Perle
- Muzeum kawy fr. le musee du cafe , Café Chaulet, Muzeum Rumu, Muzeum Kakao fr.Maison du Cacao

2. Wschodnia część wyspy ( Grande – Terre )

- Miasto Pointe -A- Pitre
- Pointe des Chateaux, gdzie łączy się Ocean Atlantycki z Morzem Karaibskim
- Petite Terre
- Plaża Caravelle
- Plaża w Sainte Anne
- Plaża Bois Jolan
- Wrota piekieł Fr. Porte d’Enfer

 

CIEKAWOSTKI :

 

- Gwadelupa została odkryta przez Krzysztofa Kolumba
- Jej oryginalna nazwa to Santa Maria de Guadalupe
- Swoim kształtem przypomina motyla, dlatego na Grande-Terre potocznie mówi się prawe skrzydło a na Basse -Terre lewe skrzydło motyla

podziel się :)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *